Uśmiechnij się…
Dwaj służący dźwigają na plecach wielką kamienną tablicę z wyrytymi na niej hieroglifami i mówią:
-WCKM, Król Dreamlandu przesyła ci pocztówkę z Cesarstwa Aztec, gdzie obecnie przebywa na wczasach.

Idzie Anita Marta Ciano przez las, aż tu nagle wyskakuje wilk i woła:
-Stój, głupia babo!
-Ależ wypraszam sobie. czemu tak mnie przezywasz wilku? Idę do chorej babci z koszyczkiem pełnym jedzenia.
A gdzie koszyczek?-rozgląda się wilk.
-??!! O, ja głupia baba, koszyczka zapomniałam.

Pan Fisher ciągnie półprzytomną Victorię Engels do lasu.
Kobieta krzyczy, wyrywa się:
-Ale ponuro i ciemno w tym lesie! Bardzo się boję!
Na to p. Fisher:
-No, a co ja mam powiedzieć? Będę wracał sam…

Marika po raz drugi staje przed sądem:
-Ile pani ma lat?
-Trzydzieści, wysoki sądzie.
-Pięć lat temu mówiła pani to samo!
-Ależ oczywiście, wysoki sądzie, ja nigdy nie zmieniam zeznań.

Pan Michał Wyhowski wpada do biura, jak go Pan Bóg stworzył, na głowie melonik, w ręku teczka.
Premier Lambert Tempelhof krzyczy:
-Czyście panie Wyhowski zwariowali, nago do pracy?!
-Panie Premierze, bo to było tak: byłem na imprezie u mojej znajomej.
W pewnym momencie gaśnie światło i pada hasło-krawaty na żyrandol.
Swiatło się zapala, wszystkie krawaty na żyrandolu.
Gaśnie światło, hasło-panie nago!
Zapala się, wszystkie panie są nago.
Znowu gaśnie światło, hasło-panowie nago!
Zapala się-panowie nago.
Gaśnie światło po raz kolejny, pada hasło-panowie do roboty…
No to złapałem teczkę oraz melonik i przybiegłem.

W oknie resteuracji obok stadniny koni “Złota podkowa” widnieje napis:
“Jeśli przegrałeś na wyścigach, masz szansę natychmiast się odegrać. Wstąp do nas na befsztyk z koniny!

Pan Franciszek Heger wyjeżdźając na wczasy zostawił Panu Dominikowi Suskiemu pod opieką kota.
Po kilku dniach dzwoni i pyta, jak się kot sprawuje.
-No, stary…niestety, przykro mi ale twój kot zdechł.
-No nie, musiałeś tak walić prosto z mostu?
Przez ciebię będę miał zepsutą resztę urlopu.
Mogłeś mi powiedzieć, że kot siedzi na dachu i nie chce zejść. Później zadzwoniłbym za dwa dni i ty byś mi powieział, że spadł z dachu i leży u weterynarza. Potem zadzwoniłbym za kolejne dwa dni, powiedziałbyś mi, że mimo starań weterynarza mój kociak zdechł.
No, ale cóż, stało się, powiedz mi lepiej jak tam moja żona?
-No więc, widzisz… żona siedzi na dachu i nie chce zejść…

Pani w szkole kazała dzieciom przynieść 10 koron na głodujących w Zongyi. Następnego dnia wszystkie dzieci przyniosły składkę, prócz małego Otika, który tłumaczy:
-Tata mi nie dał pieniędzy, bo powiedział, że nie wiadomo czy w Zongyi są głodne dzieci i że nie wiadomo na co te pieniądze pójdą.
Wkrótce uczniowie znowu mają przynieść po 10 koron, tym razem na związki zawodowe w Zongyi.
I znów tylko mały Otik nie dostał w domu pieniędzy.
-Tata mówi, że on nie jest pewien na co pójdą te pieniądze.
Za parę dni dzieci mają przynieść ponownie po 10 koron na rozwijającą się partię komunistyczną w Zongyi.
Otik przyniósł 20 koron.
-Co to, Otik, tata dał ci aż 20 koron? Dlaczego?
-Tata powiedział, że skoro w Zongyi jest partia komunistyczna i związki zawodowe, to napewno jest i głód.

Do zatłoczonej pijalni wina na Węgrzech wchodzi Pan Paul Erich von Falkenbaum i widząc, że przy stoliku siedzi Pan Franciszek Heger, zwraca się do niego:–Czy to miejsce jest wolne?
Siedzący p.Franciszek zerka pod stół i pyta:
-Ervinie, będziesz jeszcze siedział?
Posted by: Boska Broska | 02-01-2007 | 03:02 PM
Posted in: Uśmiechnij się... | Comments (1)